piątek, 28 czerwca 2013

Chapter 5

Rano obudziłam sie z ogromnym bólem karku.
Nie było już przy mnie Harrego,
Dotknęłam miejsca bólu i nagle poczuła  krew.
-Co ? Skąd ona się tu wzięła ?-powiedziałam sama do siebie.
Szybko wyszłam z łóżka i pobiegłam na dół do Harrego.
-Harry jesteś tu ?
Nikt nie odpowiadał,więc wróciłam do pokoju a z mojego karku nadal sączyła sie krew.
Nagle do mojego pokoju wparował Niall i Louis.
-Harrego nie ma,pojechał na zakupy-powiedział Louis
-Eee..co sie sie stało,na łóżku jest pełno krwi ?-zapytał zdziwiony Niall.
-O mój boże-krzyknęłam po czym zerwałam ze łóżka.
Wbiegłam szybko do łazienki która była w moim pokoju ,wytarłam miejsce gdzie krwawiłam,ale to nic nie pomogło.
-Daj zobacze co ci sie stało
Louis odgarną moje włosy a Niall z uwagą przypatrywał sie każdemu jego ruchowi.
-Mój boże,Alice,ktoś był w nocy w twoim pokoju ?-zapytał Lou
-Nie..znaczy był Harry..miałam zły sen w nocy i przyszedł do mnie.
-Ale zanim Harry przyszedł ?
-No myśle że nie,ale powiedz co tam jest ?-zapytałam zdenerwowana
-Ktoś...ktoś próbował...
-Nie,nie wytrzymam tego,pierwsze ten człowiek który mnie śledził,później chciał mnie zabić,a teraz kolejny raz ? Nie,ja tego nie wytrzymam-przerwałam Louis'owi
-Ale jaki człowiek ? Kto chciał cie zabić ?-zapytał Niall
-Nie wiem,na początku ktoś mnie śledził,później dostałam telefon,no..i ten ktoś powiedział że jest moim koszmarem,nie wiem czy to ten sam ale na następny dzień próbował mnie zabić..ale Harry mnie uratował..-przerwałam,po czym rozkleiłam sie jak dziecko.

Usłyszałam że ktoś wchodzi do domu i krzyczy coś w stylu 'Już jestem'.
Wiedziałam że to Harry,ale nie chciałam schodzić na dół.Chciałam by jak najszybciej wrócił mój tata.
On by mi na pewno pomógł.Ktoś obcy dla mnie jak Harry nic nie zdziała.Jedynie co może mnie chronić.
Usłyszałam że wbiega po schodach na góre.
-Co sie stało ?-zapytał Harry
-Ja..ja przepraszam..nie moge tak dłużej..-powiedziałam i wybiegłam z pokoju.
Pobiegłam do drzwi na dole i uciekałam jak najdalej sie da.Byłam w parku.Siedziałam na ławce i czułam wzrok przechodniów na mnie.Nie interesowało mnie to.Chciałam sie zabić.Nie miałam ochoty więcej żyć w strachu.
Pobiegłam na dworzec kolejowy miejąc nadzieje że niedługo będzie jechał jakikolwiek pociąg.
Kupiłam w sklepie paczke papierosów i butelke wina.Ostatnie moje pieniądze wydałam.Usiadłam w rogu i zapaliłam jednego z papierosów.Był to mój pierwszy raz,nigdy nie czułam sie tak dobrze jak teraz.Paliłam fajke i popijałam winem.
Nagle zauważyłam że nadjeżdża jeden z pociągów.Podeszłam pod tory.
Coś mi jednak nie pozwalało tego zrobić,ale szłam przed siebie.Gdy pociąg zbliżał sie coraz bardziej nagle ktoś pociągną mnie za ręke.

-Po co to zrobiłeś,nie rozumiesz że chciałam wreszcie przestać cierpieć ? Ten ktoś znowu chciał mnie zabić,nie rozumiesz tego ?-powiedziałam zdenerwowana
-Zabijając sie dajesz mu tylko satysfakcje,ty musisz być silna i znaleźć tego kogoś.Pomoge ci w tym rozumiesz? Pomoge.
To był Harry,przytulił mnie po czym spojrzałam w jego zielone szklące sie od łez oczy.Chłopak przybliżał sie coraz bliżej mnie,jednak ja sie odsunęłam.
-Harry..przepraszam..ja..ja nie moge
-Nie przeprasza sie za takie rzeczy.-powiedział Harry po czym uśmiechną sie.
Nie odwzajemniłam tego,byłam dość pijana po wypiciu całego wina.
Harry prowadził mnie do samochodu,po czym ruszył.Jechaliśmy kilkanaście minut w ciszy.Była taka odrażająca.
Gdy dojechaliśmy do domu wyskoczyłam z auta i pobiegłam na góre zamykając sie w pokoju.
Usłyszałam jedynie..-co jej sie stało?
Reszty nie miałam ochoty słuchać.
Zapaliłam papierosa.
Postanowiłam że zrobię coś czego nigdy nie robiłam.
Poszłam do łazienki,wzięłam czystą  żyletke.Pewnie Harrego.
-Alice wszystko w porządku ?-zapytał Harry
Nie odpowiedziałam.Chciałam żeby dali mi spokój.
-Alice błagam powiedz tylko tak albo nie-błagał Harry.
-Tak-odpowiedziałam po czym zrobiłam pierwsze cięcie.
Polała sie krew.To było uczucie nie do opisania.Czułam sie wspaniale,to była taka ulga.
Do drzwi dobijał sie Harry,ja w tym czasie zrobiłam jeszcze kilka innych cięć.
Nagle chłopak wparował do mojego pokoju.
-Alice,błagam nie rób tego,ja chce żebyś żyła.Pomoge ci we wszystkim,ale prosze nie rób tego.
W oczach Harrego pojawiły sie łzy.
-Przepraszam..ja..ja przepraszam.
-Nie masz za co przepraszać,wiem co czujesz.
Co on miał na myśli ? Nie zrozumiałam jego odpowiedzi.Czyli on przezywał to samo co ja ?
Zaszliśmy na dół z Harrym do chłopaków.Od razu mnie przytulili.
Chyba wiedzieli o co chodzi.O nic nie pytali.Byłam z tego zadowolona,ponieważ nie lubię o tym mówić.
-Może by rozładowac sytuacje pójdziemy oglądac jakiś film?-zapytał Lou
-Ja jestem na tak-odpowiedział Harry
Poszliśmy do pokoju i wybraliśmy jakąś komedie.Przez cały film sie śmiałam.To było piękne uczucie że ktoś jest tak bardzo mna zainteresowany.
Mimo iż przez cały film zachodziłam się ze śmiechu Harry zauważył że nadal jestem przygnębiona i obją mnie ramieniem.
Było mi tak ciepło i tak dobrze w jego ramionach.Tak bardzo dobrze się w nich czułam.
-Dziękuje ci za wszystko..gdyby nie ty już dawno by mnie tu nie było..-wyszeptałam Harremu po czym pocałowałam go w policzek.
Chłopak uśmiechną sie do mnie.
-Pójde zrobić sobie herbate i zaraz przyjde-powiedziałam chłopakom po czym wyszłam do kuchni.
Gdy zaparzałam sobie herbate poczułam czyjś dotyk na biodrach.

Harry przytulił mnie do siebie.To było takie miłe że taki chłopak troszczy się tak o mnie.
-Aa może miała być ochote ze mną i z chłopakami....


_____________________


Od razu mówie że końcówka nie będzie zboczona.Jeszcze czas na tee.. rzeczy ;))
Ania xx

7 komentarzy: