wtorek, 25 czerwca 2013

Chapter 2

-dlaczego? Dlaczego mnie uratowałeś?-zapytałam przez łzy
Chłopak nic nic nie odpowiedział tylko szedł przed siebie.Bałam sie.Bałam sie jak nigdy.
Nagle weszliśmy do hotelu.
-ale ja nie mogę iść z tobą..muszę wracać do domu..do taty..
-chcesz wracać sama !? 
W oczach chłopaka było widać złość,w moich za to strach,paniczny strach którego nie mogłam uspokoić.
-ja cię nie znam,nie rozumiesz tego
Nagle z nikąd zadzwonił mój telefon.
-halo ?
-nie uwolnisz sie ode mnie,uważaj bo coś sie stanie twojemu chłoptasiowi.
Stałam i nie ruszałam sie.Moje lęki pogłębiały się.
-On...on wie gdzie jestem
-chodź na górę-powiedział to zielonooki nie pytając mnie o zgode.
Weszliśmy do jego pokoju,był bardzo ładny.Usiadlam na łóżku i czułam jak pojedyncze łzy kapią mi na ręce.
Chłopak zauważył to i podał mi husteczke.
-on..on mnie zabije..ja nawet nie wiem kim jest..-mówiłam to łkając.
-nie dam cię skrzywdzić nikomu
W moim brzuchu poczułam ciepło w brzuchu.Ktoś sie przeją moim losem.
Szybko zadzwoniłam do taty.Nie odbierał.Bałam sie że coś mu się stało.
-zabrałeś mnie tu a ja nawet nie znam twojego imienia
-Harry,a ty ?-powiedział oschle
-Alice,co ci sie stało w ręce ?
-a możesz nie zadawać tylu pytań ?!
Nagle strach powrócił,bałam sie go,ale z drugiej strony uratował mi życie.Teraz bałam sie o co kolwiek zapytać.


Chłopak obserwował co sie dzieje za oknem.
-mam iść do domu ?
-oszalałaś ? Zeby ten koleś znowu chciał ci coś zrobic ? Nie ma mowy 
-to chociaż mnie odwiez do domu
-a jest ktoś u ciebie ?
-nie wiem,mój tata...on nie odbiera..
Padłam na podłogę i zaczęłam płakać jak małe dziecko któremu ktoś odebrał najukochańszego misia na świecie.Bałam się że stało sie to samo co mojej mamie.Straciłam najukochańszą osobę w moim życiu.
Kogoś komu mogłam sie wypłakać w samotne dni i cieszyć razem z nią w radosne.
Nie moge w to uwierzyć,został mi tylko tata,ale on nigdy nie zastąpi mi mamy.
-Chodź,pojedziemy i zobaczymy-powiedział oschle Harry
Nie odpowiedziałam tylko ruszyłam za nim.
Weszliśmy do windy.Cisza.Ta cisza była taka głośna.Była nie do wytrzymania.Jednak mój strach wygrywał.Bałam sie coś powiedzieć.
-Boisz sie mnie?
-Nie,dlatego tak myslisz?-odpowiedziałam dość przekonującym tonem
-Widać po twoich oczach,boisz sie mnie.
  Zamilkłam.Skąd on mógł to wiedzieć ?
Wysiedliśmy z windy po czym udaliśmy sie do wyjścia.
Przed hotelem stał samochód Harrego.
-Wsiadaj,zawiozę cie do domu.
-Ale przecież uratowałeś mi życie,musze ci sie odwdzięczyć jakoś
Chłopak zamyślił się na chwile po czym rzekł;
 -Wiem już.....


Przepraszam,że taki krótki jest ten rozdział,ale dzisiaj nie miałam do tego głowy.Miałam urodziny i co chwile ktoś zawracał mi głowe.Obiecuje że jutro dodam dłuuuuuugi. :))

Ania
xx

5 komentarzy:

  1. Brak słów...czekam na next'a! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jadkhgjkadfh Zakochałam sie *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. superrrrrrrrrrr ! <3333333

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszyscy piszą "super" itp a przecież miałaś urodziny ... najlepszego kochana :* Tak wiem, że spóźnione tak w cholerę no ale są :D
    @klaudia0614

    OdpowiedzUsuń