-Pojedziesz ze mną nad morze
-Gdzie ?!-powiedziałam z niedowierzeniem
-Nie powinnaś mi nic dawać za uratowanie życia.Ale chciał bym byś pojechała ze mną nad morze.
-No dobra jeśli cie tym uszczęśliwie
I znowu,zobaczyłam jego piękne zęby.Jego uśmiech...on był taki powalający.
Otrząsnęłam się i weszliśmy do auta.
-To kiedy masz zamiar zabrać mnie nad morze ?-zapytałam
-Dzisiaj
-Co ? Przecież jest późno
-To nic,zobaczysz jak tam jest pięknie
-No dobrze
Po kilkunastu minutach dojechaliśmy pod mój dom.Nigdzie sie nie świeciło.
Pierwszy wyszedł Harry i otworzył mi drzwi.
-Dziękuje.-powiedziałam a on znowu pokazał ten swój zabójczy uśmiech
Nigdzie nie świeciły sie światła.To mnie zmartwiło.
Zapukałam do drzwi..jeden raz..potem drugi i nikt nie otwierał.
Zapomniałam że wzięłam ze sobą klucze.Wyciągnęłam je z torby po czym włożyłam je do zamka i przekręciłam.
Weszłam do domu z Harrym ponieważ się bałam.Bałam sie tego co tam zastane.Było ciemno.
Zaświeciłam światło i zauważyłam karteczke na stole.
"Przepraszam kochanie,musiałem wyjechać w delegacje na 2 miesiące.Wiem co sie stało z mamą i cierpie tak samo jak ty.Nic nie trwa wiecznie.Dzwoń jutro ponieważ dzisiaj mam konferencje.
Całuje.Tata xx"
-No super,nie pożegnał sie ani nie napisał gdzie jedzie.
-Nie martw sie,będzie dobrze
-Ale jak ma być dobrze ?! Ktoś chce mnie zabić a ja mam mieszkać sama przez 2 miesiące.Nie będzie dobrze.Gdyby tylko żyła moja mama.-powiedziałam przez łzy
-Ej nie płacz,mam pomysł,zamieszkaj ze mną-
Harry otarł moje łzy a ja po chwili zastanowienia wypaliłam;
-Ale ja cie nie znam,jak moge z tobą mieszkać ?
-Chodzimy do klasy razem,wolisz sama mieszkać w domu i bać sie ? Czy mieszkać ze mną wiedząc ze nic ci sie nie stanie ?
-No dobra.Zgadzam sie.
Poszłam z Harrym na góre wziąć kilka najpotrzebniejszych rzeczy.
_______________________________
Byłam już z Harrym w drodze nad morze.Nie odzywałam sie słowem.Cały czas patrzyłam na droge.
-No i już jesteśmy-wypalił Hazz
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom co tam zobaczyłam.Ten widok wywołał na mojej twarzy wielki uśmiech.
Patrzyłam z niedowierzeniem na wszystkie stragany ozdobione lampkami by były widoczne.
Odbywał sie festyn.Dlatego tak wszystko było oświetlone.
Podeszłam do pierwszej budki i wzięłam wate cukrową.
-Daj ja zapłace-rzekł Harry
-Nie no coś ty,przecież mam pieniądze
Zanim zdążyłam wyciągnąć portfel Harry zapłacił za moją wate a sam sobie wzią drugą.
-Chodź ze mną
Harry chwycił mnie za rękę.
Szliśmy tak kilka minut aż doszliśmy do ostatniego straganu.
Usiedliśmy na piasku i patrzyliśmy na morze.
-Pięknie tu
-No wiem,dlatego cie tu zabrałem.
Czułam jak moje policzki sie rumienią.
Nagle Hazz dostał sms-a
-Chodź już musimy iść
-Już ? A nie możemy jeszcze chwile zostać ?
-Powiedziałem że już musimy iść.
Harry złapał mnie za ręke.Wyrwałam sie mu i poszła szybszym krokiem niż on.Bałam sie na co go stać,co mi może zrobić.
Przepraszam-podbiegł do mnie Hazz i złapał mnie ponownie za ręke
Szliśmy tak,nie przeszkadzało mi to,ale dziwnie sie czułam trzymając za ręke,ekhem..tak właściwie to Harry mnie trzymał za ręke,ja nie potrafiłam go trzymać bojąc sie go.
Dotarliśmy do auta i ruszyliśmy.Znowu cisza,ale tym razem Hazz to zauwżył i włączył radio.
Leciała jakaś piosenka na co Hazz zaczą śpiewać a mnie brzuch bolał od śmiechu.
-Ej no co ? Ładnie śpiewam
-Tak Harry,pięknie śpiewasz
Zaśmiałam sie pod nosem.
Gdy dojechaliśmy na miejsce ujrzałam piękny dom.
Wyszłam z auta po czym wzięłam walizki i ruszyłam za Hazzą w strone drzwi.
Gdy weszliśmy ujrzałam....




Zarąbiste! czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńCzekam na nexta!!!!
OdpowiedzUsuńZAJEBISTEE *-*
OdpowiedzUsuńdaleeeeeeeej! <3
OdpowiedzUsuń