czwartek, 27 czerwca 2013

Chapter 4

Gdy weszliśmy ujrzałam 2 chłopców na kanapie oglądających telewizje i obżerającymi się chipsami.
-Masz braci ?-zapytałam Harrego
-Nie,mieszkają ze mną koledzy
Weszliśmy w głąb domu.Gdy chłopcy nas ujrzeli od razu ruszyli by sie przywitać.
-Cześć jestem Louis,a to Niall,a ty jesteś ?
-Alice,koleżanka Harrego
Taa...-powiedział Lou i uśmiechną się cwaniacko
-No,Alice będzie ze mną,znaczy z nami mieszkać na razie-oświadczył troche zakłopotany Harry
-A jaką mamy przyjemność że Pani Alice będzie z nami mieszkać-zapytał Niall
-Nie chce o tym mówić..
Wyprzedziłam Hazze w odpowiedzi do pytania Niall'a.Byłam przestraszona tym co sie stało,nie chciałam o tym mówić z nikim.
-Chodź Alice,pokaże ci twój pokój-szepną Harry
Poszłam za nim na góre a moim oczom okazał sie przepiękny pokój z tarasem
-Ten pokój,nie wiem jak to określić..on jest przepiękny
W tym momencie nie wiem co sie stało.Podeszłam do Hazzy i przytuliłam go.On to odwzajemnił.Właśnie tego potrzebowałam.
-Dobra,rozpakuj sie i przyjdź na dół,zaraz może zrobimy coś na kolacje
-Okej,zaraz przyjde
Rzuciłam tylko ciepły uśmiech Hazzie.
Podeszłam do kanapy i "walnęłam" sie na nią.Byłam taka zmęczona ale nie chciałam tego mówić chłopcom.
Spięłam swoje włosy w kucyka,nie rozpakowywałam sie jak na razie.Dziwnie sie strasznie czułam,tak jakbym sie im narzucała.
Szybko o tym zapominając rzuciłam telefon na stolik i ruszyłam na dół.
-No i co robimy ? Jest dosyć późno..-powiedziałam,szczerze ? nie miałam już nic ochoty robić.
-No to może jakieś kanapki na kolacje-rzucił Niall ze szczerym uśmiechem do wszystkich.
-Ja jestem za
Wyciągnęliśmy wszystkie potrzebne rzeczy z lodówki i zaczęliśmy przygotowywać.
Ja wzięłam sie za robienie herbaty a chłopcy zaczęli przyrządzać kanapki.
-Ej chłopaki..ja nie chce..dziękuje ale nie jestem głodna
-Przestań,musisz coś jeść-przerwał mi Harry
-Nie naprawdę,ja napije sie tylko herbaty i tyle
-No jak chcesz,ale ja bym nie opuścił takiej okazji-powiedział Niall
Nagle wszyscy  wybuchnęliśmy śmiechem.
Poszłam z kubkiem herbaty i usiadłam na kanapie w salonie.Po chwili dołączyli do mnie chłopcy.
Ze śmiechem patrzyłam na Nialla jak "wcina" kanapki
-Ja sie ide położyć chłopcy,zmęczona bardzo jestem po tym całym dniu.
-Okej,miłej nocy-powiedział Louis
-Dzięki i wzajemnie-rzuciłam na pożegnanie
Poszłam po schodach na góre do mojego pokoju po czym usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa
Nic nowego sie nie działo.
Odłożyłam laptopa,oczy mi sie same zamykały.Nagle zadzwonił mój telefon,popatrzyłam na wyświetlacz a tam "Tata"
Bardzo sie ucieszyłam że zadzwonił.
-Cześć tato
-Cześć córciu,jak tam w domu ?
-No...tak jakby śpie u kolegi,nie chciałam być sama jak ciebie nie ma w domu.
-Kocham cie bardzo córciu i postaram sie wrócić jak najszybciej
Po tych słowach uśmiechnęłam sie sama do siebie.
-Ja ciebie tez tato.Musze kończyć,jestem wyczerpana tym dzisiejszym dniem.
-Dobrze,śpij spokojnie.Pa
-Pa tato.
Rozłączyłam sie po czym odłożyłam telefon na szafkę i w mgnieniu oka zasnęłam.


_____________________


Stałam na środku pokoju i patrzyłam sie na faceta który próbuje zabić Harrego.Co on chciał ?
Stałam i gapiłam sie jak głupia.Harry wołał o pomoc.Nikt nie przybiegł.Teraz on nie żyje.Co ja zrobiłam ?
Nagle gość który zamordował Harrego podchodził coraz bliżej mnie.
Gdy już złapał moje nadgarstki przyłożył mi nóż do gardła.
-Nie,już nigdy mi tego nie zrobisz.Wole żeby cie tu nie było niż żebyś żyła z żyła z tym chujem.
Zrobił to.Podcią mi gardło.Straciłam przytomność.

__________________________

Obudziłam sie cała zapłakana.Słyszałam jak ktoś idzie w stronę mojego pokoju.
Nie wiedząc nawet kto to podbiegłam i przytuliłam go jak najmocniej mogłam.
Poczułam że to Hazz.
-Co sie stało ? Czemu płaczesz ?
-Śniło mi sie..Harry śnił mi sie ten gość..on..on ciebie zamordował na moich oczach a później mnie
-Pamiętasz jego twarz ?-zapytał Harry
-Nie,nie pamiętam
-Nie martw sie,wszystko będzie dobrze,jestem tu.
-Dziękuje-wyszeptałam mu do ucha.
-Mam sie z tobą położyć ?
Kiwnęłam głowa na tak.Bardzo tego potrzebowałam,tego kogoś kto mnie przytuli a przy Harrym czułam sie taka bezpieczna,za razem gdzieś w głębi duchu czułam ze nadal sie go boje.
Poszłam sie położyć na łóżku a Harrym ze mną.Był taki troskliwy.

________________________

Rano obudziłam sie z ogromnym bólem karku.
Nie było już przy mnie Harrego,
Dotknęłam miejsca bólu i nagle...

5 komentarzy: